Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi seb+one z miasta Warszawa. Wszystkie kilometry: 88711.74 w tym 4703.00 w terenie. Całkowita średnia prędkość: 25.32 km/h.
Pełne dane po kliknięciu tutaj.

2026

button stats bikestats.pl

2025

button stats bikestats.pl

2024

button stats bikestats.pl

2023

button stats bikestats.pl

2022

button stats bikestats.pl

2021

button stats bikestats.pl

2020

button stats bikestats.pl

2019

button stats bikestats.pl

2018

button stats bikestats.pl

2017

button stats bikestats.pl

2016

button stats bikestats.pl

2015

button stats bikestats.pl

2014

button stats bikestats.pl

2013

button stats bikestats.pl

2012

button stats bikestats.pl

2011

button stats bikestats.pl

2010

button stats bikestats.pl

2009

button stats bikestats.pl

2008

button stats bikestats.pl

2007

button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sebasthien.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 60.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rower. Góraszka. Góraszka

Niedziela, 4 czerwca 2006 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

Rower. Góraszka. Góraszka na rowerze! Samoloty! Ale to uwielbiam! Ja też chcę latać!




  • DST 100.00km
  • Teren 70.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Legion. Jak zwykle J Ale tych

Niedziela, 15 maja 2005 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

Legion. Jak zwykle J Ale tych od prognoz pogody to by należało porządnie nakopać! Przez cały dzień miało być: deszcz, burza, nie za specjalnie ciepło... a było słońce i upał!! Przegrzałem się! A w dodatku głupio wyglądałem z błotnikami w taką pogodę! Meteorolodzy, oby wam pioruny kominy rozwaliły!!!




  • DST 55.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kac. Rower. Sulejówek. Grill, kac...

Sobota, 14 maja 2005 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

Kac. Rower. Sulejówek. Grill, kac...




  • DST 116.00km
  • Teren 65.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Na trening legionowy

Niedziela, 1 maja 2005 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

Na trening legionowy jechałem właściwie pogodzony z myślą, że nikogo nie będzie z racji maratonu w Karpaczu, który odbył się dzień wcześniej. Pojechało aż 30 legionistów. Prawie wszyscy. Ktoś jednak przyjechał. Całe 4 osoby. Dobre i to. Tak więc jeździliśmy w piątkę. Wyszło 116km. Wyszły też moje braki kondycyjne. Ech. No a niby kiedy mam trenować?! I tak nie jest aż tak źle jak spodziewałem się, że będzie. W sumie było bardzo fajnie.




  • DST 100.00km
  • Teren 60.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

No wiadomo, Legion!

Niedziela, 24 kwietnia 2005 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

No wiadomo, Legion! Świetnie się dziś jeździło. 100km (to chyba stała się już norma. A pomyśleć, że kiedyś 20 uważałem za wiele!!). Miałem nie kupować legionowego stroju, ale Maciek obiecał sprzedać mi je po kosztach szycia.. he he.. a poza tym, jakby się zastanowić, to bardzo dużo Legionowi zawdzięczam i nie byłbym dziś tym kim jestem, gdybym ich wtedy w maju zeszłego roku nie spotkał. Więc zobaczymy, jak wypali sprawa z kompletem legionowym.. jak będzie ok. to mogę jeździć w legionowych barwach.




  • DST 55.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

No, dziś to jestem zmęczony.

Niedziela, 17 kwietnia 2005 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

No, dziś to jestem zmęczony. Wczoraj 100 km trasy maratonu, a teraz 55 km do Sulejówka i z powrotem, przy porządnym tempie. Ale warto było. Sławek Kowalski, brat ‘tej’ Kowalskiej wystawiał u mojego kuzyna w barze piwnym swoją kolekcję etykiet po piwach (jakieś 5000 tys.!). W ogóle fajnie było. Mnóstwo świetnych ludzi, niesamowita atmosfera. Tam zawsze można ‘naładować baterie’ i nabrać ochoty do życia. Co za odmiana po IFK... P.S. lamerzy sucks! Mijać całe to tałatajstwo na drogach, ścieżkach rowerowych.. Aaaaaaa! Świra można dostać! Chyba sobie zamontuję kałasza na kierownicy, bo cierpliwości mi zdecydowanie brakuje!




  • DST 100.00km
  • Teren 50.00km
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tak sobie wyszedłem na zwykłą,

Sobota, 16 kwietnia 2005 · dodano: 09.05.2008 | Komentarze 0

Tak sobie wyszedłem na zwykłą, lekką jazdę rowerową, a tu po drodze spotkałem jednego z tych desperatów co czasem jeżdżą z Legionem! Pojechaliśmy do Kampinosu przejechać trasę maratonu, który ma być jutro. Chciało przyłączyć się do nas chyba z pięciu innych ‘kolarzy’, ale gdzieś po minucie jakoś już ich już nie było... Dobra, tak bywa, Dawaj, jedziemy dalej. A dalej błoto, piach, korzenie i jeszcze jeden desperat legionowy (choć był tylko raz). Teraz pomykamy już we trójkę. Szybko wyszły u mnie braki w kondycji (zima, lenistwo, brak czasu na jazdy L), ale na szczęście na mnie poczekali (to nie Legion! Ci to by dali na blat i chodu!) i jakoś razem dojechaliśmy. Tak więc podsumowując: miało być lekko a był zapieprz! Ale jaki przyjemny! 100 km! Udowodniłem sobie, że mimo utraty formy, w maratonie nie przyjechałbym ostatni!